Może się wydawać, że religie pomagają w rozwijaniu empatii, ale chyba niekoniecznie tak to działa
Nie chcę w poście, oczywiście zniechęcać nikogo do wiary, mimo że sama jestem niewierząca. Na pewno istnieją osoby, którym autentycznie pomaga w tym, żeby czuć się w jakiś sposób lepiej. No i każdy ma też prawo wierzyć w to, co tylko chce.
Jednak ostatnio przeczytałam o dość ciekawym badaniu, wg którego dzieci osób niewierzących, wykazywały większą szczodrość wobec innych, niż dzieci katolików.
I tak się zaczęłam zastanawiać, czego tak naprawdę uczy religia katolicka, jeśli chodzi o empatię?
A uczy mniej więcej, tego że:
-
Jeśli będziesz żyć zgodnie z przykazaniami (które w pewnym procencie są uniwersalnymi zasadami etycznymi, jak „nie zabijaj”, czy „nie kradnij”), to spotka Cię nagroda i zostaniesz zbawionym. Tylko pojawia się takie pytanie, czy jeśli ktoś zachowuje się w porządku, tylko po to, żeby w przyszłości dostać za to nagrodę, a niekoniecznie w wyniku empatii, to jest naprawdę dobrym człowiekiem?
-
Samo chodzenie do kościoła, czy klepanie modlitwy, może już samo w sobie stwarzać wrażenie, że robi się coś dobrego, skoro jest to zgodne z religią. A więc, człowiek, który robi wiele złych rzeczy, może przez sam ten fakt chodzenia do kościoła, czuć się lepszym człowiekiem, niż tak naprawdę jest.
-
Ludzie niewierzący, postrzegani są przez religię jako grzesznicy, więc automatycznie, brak empatii wobec nich, może być łatwiej usprawiedliwiany.
-
Spowiedź i kult przebaczenia, świadomość tego, że wszystkie złe uczynki mogą zostać wymazane nawet pod koniec życia, robią IMO, chyba najwięcej złego. Osoba, która w to wierzy, może mieć przecież przeświadczenie, że jeśli się wyspowiada teraz lub nawet w odległej przyszłości, to wszystkie jej złe uczynki zostaną po prostu anulowane.
-
Kult cierpienia, uczy mniej więcej tego, że jeśli ktoś żyje w szczęściu, to nie „niesie swojego krzyża”. Przecież tak właściwie, cała religia chrzescijańska sie na tym opiera. Nie tylko ukrzyżowanie, ale też kult świętych, z których prawie wszyscy byli męczennikami. A takie myślenie, niestety, ale może wzmagać zawiść i brak motywacji do poprawy własnego życia.
No dobra, w poście skupiłam się katolicyzmie, ale jeśli chodzi o judaizm, czy islam, również pełno jest w nich zasad, które niekoniecznie uczą empatii, a pewne obrzędy religijne, mogą sprawiać złudne wrażenie, że już samo przez nie, zostanie się zbawionym.
Nie jestem wierząca, więc nie wierzę również w religię buddyjską, ale jeśli chodzi o jej samą filozofię życiową, skupiającą się na dążeniu do własnego szczęścia, stoicyzmu i empatii, chyba wydaje mi się już najbardziej rozsądna ze wszystkich.
Tak, jak pisałam, nie chcę tutaj zniechęcać kogokolwiek do wiary, bo nic mi do tego, jaka kto ma. Ale obojętnie w co się wierzy, myślę że warto być świadomym możliwego wplywu tej wiary na swoje zachowanie.
Posted Jul 9, 2025, 10:35 PM UTC