Może się wydawać, że religie pomagają w rozwijaniu empatii, ale chyba niekoniecznie tak to działa

Pytania i Dyskusje

Nie chcę w poście, oczywiście zniechęcać nikogo do wiary, mimo że sama jestem niewierząca. Na pewno istnieją osoby, którym autentycznie pomaga w tym, żeby czuć się w jakiś sposób lepiej. No i każdy ma też prawo wierzyć w to, co tylko chce.

Jednak ostatnio przeczytałam o dość ciekawym badaniu, wg którego dzieci osób niewierzących, wykazywały większą szczodrość wobec innych, niż dzieci katolików.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/ludzieistyle/1672714,1,dzieci-niewierzacych-maja-wiecej-empatii-niz-dzieci-katolikow.read

I tak się zaczęłam zastanawiać, czego tak naprawdę uczy religia katolicka, jeśli chodzi o empatię?

A uczy mniej więcej, tego że:

  1. Jeśli będziesz żyć zgodnie z przykazaniami (które w pewnym procencie są uniwersalnymi zasadami etycznymi, jak „nie zabijaj”, czy „nie kradnij”), to spotka Cię nagroda i zostaniesz zbawionym. Tylko pojawia się takie pytanie, czy jeśli ktoś zachowuje się w porządku, tylko po to, żeby w przyszłości dostać za to nagrodę, a niekoniecznie w wyniku empatii, to jest naprawdę dobrym człowiekiem?

  2. Samo chodzenie do kościoła, czy klepanie modlitwy, może już samo w sobie stwarzać wrażenie, że robi się coś dobrego, skoro jest to zgodne z religią. A więc, człowiek, który robi wiele złych rzeczy, może przez sam ten fakt chodzenia do kościoła, czuć się lepszym człowiekiem, niż tak naprawdę jest.

  3. Ludzie niewierzący, postrzegani są przez religię jako grzesznicy, więc automatycznie, brak empatii wobec nich, może być łatwiej usprawiedliwiany.

  4. Spowiedź i kult przebaczenia, świadomość tego, że wszystkie złe uczynki mogą zostać wymazane nawet pod koniec życia, robią IMO, chyba najwięcej złego. Osoba, która w to wierzy, może mieć przecież przeświadczenie, że jeśli się wyspowiada teraz lub nawet w odległej przyszłości, to wszystkie jej złe uczynki zostaną po prostu anulowane.

  5. Kult cierpienia, uczy mniej więcej tego, że jeśli ktoś żyje w szczęściu, to nie „niesie swojego krzyża”. Przecież tak właściwie, cała religia chrzescijańska sie na tym opiera. Nie tylko ukrzyżowanie, ale też kult świętych, z których prawie wszyscy byli męczennikami. A takie myślenie, niestety, ale może wzmagać zawiść i brak motywacji do poprawy własnego życia.

No dobra, w poście skupiłam się katolicyzmie, ale jeśli chodzi o judaizm, czy islam, również pełno jest w nich zasad, które niekoniecznie uczą empatii, a pewne obrzędy religijne, mogą sprawiać złudne wrażenie, że już samo przez nie, zostanie się zbawionym.

Nie jestem wierząca, więc nie wierzę również w religię buddyjską, ale jeśli chodzi o jej samą filozofię życiową, skupiającą się na dążeniu do własnego szczęścia, stoicyzmu i empatii, chyba wydaje mi się już najbardziej rozsądna ze wszystkich.

Tak, jak pisałam, nie chcę tutaj zniechęcać kogokolwiek do wiary, bo nic mi do tego, jaka kto ma. Ale obojętnie w co się wierzy, myślę że warto być świadomym możliwego wplywu tej wiary na swoje zachowanie.

Posted Jul 9, 2025, 10:35 PM UTC

311
Loading comments…