Poddanie się ważnemu zabiegowi ginekologicznemu, a praca...
Witam wszystkich,
nie ukrywam, że jestem w ciężkiej sytuacji życiowej i nie wiem co zrobić, więc uznałam, że napiszę wątek (coś jakbym miała poradzić się a'la psychologowi). Dzisiaj nawet się popłakałam gdy zdałam sobie sprawę w jakiej sytuacji jestem...
We wtorek byłam u ginekologa, żeby wykonać cytologię płynna (drugi raz w moim życiu) bo znalazłam w mediach społecznościowych informację, że można ją wykonać ze względu na to, że MZ wprowadziło taki program bezpłatnej cytologii (może zawsze była bezpłatna, nie mam pojęcia), ale chyba było/jest o tym głośno i jak szybko się zapisałam, tak szybko doszło do wizyty u ginekologa (nawet na Facebooku na profilu MZ to jest napisane, że można się zarejestrować na to w swojej przychodni). Nie pamiętam ile tam spędziłam czasu na tej wizycie, ale zakładam, że więcej niż 30 minut. Przed wizytą wypełniłam kwestionariusz i dowiedziałam na kilkanaście pytań. Na wizycie lekarz porozmawiał ze mną, coś wpisał w moją kartę, postukał w klawiaturę i też zadał kilka pytań. Generalnie zarzutów do niego nie mam, uważam, że był miły i kompetentny. Wiadomo wizyta ginekologiczna nie może odbyć się bez badania USG. Chyba nazywa się to transwaginalne albo dopochwowe badanie (albo ja je tak nazywam) (uprzedzam, że to nie była moja pierwsza wizyta ginekologiczna w życiu) i najpierw pobrał wymaz z szyjki macicy w kierunku HPV, a potem wykonał badanie USG i zobaczył, że na lewym jajniku jest jakoś guzek. Dodam że mam jajniki policystyczne bo choruje na PCOS (zespół policystycznych jajników), które stwierdzono u mnie w wieku 27 lat (mam 31 lat obecnie), bo wtedy pierwszy raz odważyłam się bez strachu pójść pierwszy raz do ginekologa. U tego ginekologa na tej wizycie we wtorek stwierdzono teen guzek i jest to napiszę "choroba" o klasyfikacji D27 czyli niezłośliwy nowotwór jajnika i chodzi o to, żeby wyciąć ten przydatek aby dowiedzieć się co to jest i czy jest to poważne, ale clue problemu zaczyna się z moją pracą, a mianowicie od 10 miesięcy (1 kwietnia minie 11 miesięcy) pracuję na magazynie logistycznym Amazonu. Jest to patologiczne miejsce ze względu na brak higieny pracy, ze względu na to, że jest to tzw obóz pracy (bo tak jest, bo to prawda) i że względu na to, że ludzie, którzy nie pracują tam pod zakładem pracy, pod Amazonem są pod agencją pracy, a agencja pracy w porozumieniu z Amazonem (a raczej powinnam napisać odwrotnie) daje 1 miesięczne umowy...
Tak więc pracuję tam z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień pracując tak aby wyrabiać normę i aby przedłużali mi te chore miesięczne umowy i teraz problem jest w tym, że moje wykonanie zabiegu, a potem pójście na L4 chociażby krótkie zwiastować może moim zwolnieniem (na co nie chcę i nie mogę sobie pozwolić), a przyjęć na razie nowych do Amazonu nie ma, po prostu ma chwilę obecną Amazon nie rekrutuje nowych pracowników tylko ewentualnie zwalnia jeśli ktoś tej normy nie wyrabia i nie jest wydajny...etc). Zabieg jest ważny mimo, że jest to niezłośliwy nowotwór jajnika, ale przecież ten przydatek, ten guzek może urosnąć, więc nie mogę, nie powinnam czekać nie wiadomo jak długo z tym (na razie nowych CV nie wysyłam odkąd pracuje w Amazon bo teraz chyba że 2 lata się szuka pracy na naszym "wspaniałym" rynku pracy (wciąż jest kryzys) (ostatnio GUS podobno podawał, że jest 6% bezrobocie czy coś w tym stylu, ale myślę, że to nieprawda i że jest większe - wyczytałam z wiedzy bezużytecznej, że teraz bezrobocie jest w chuj wysokie i tak nie było od 2021 roku) i nie wiem czy dam radę psychicznie wysyłać miliony CV i wciąż być odrzucana (oczywiście musiałabym dalej mieć pracę, to logiczne), bo też chcę dostać się do digital marketingu i zacząć z Amazon merch I Amazon KDP (ale jeszcze się tam nie dostałam) (to działa w formie praw autorskich za tworzenie prostych zeszytów, kolorowanek lub nadruków na koszulki dla Amazonu i skalowaniu biznesu w ten sposób) i dlatego tych CV odkąd pracuje w Amazon nie wysłałam, a może powinnam w wolnych chwilach od tamtego roku wysyłać (czego chyba zaczynam żałować) bo wiem, że teraz znaleźć czy zmienić pracę nie jest lekko/łatwo i pewnie szuka się co najmniej 1 rok...) Po prostu dramat.
No więc reasumując nie wiem co zrobić, bo mam niekorzystną dla mnie sytuację z pracą zawodową, które może się dla mnie skończyć zwolnieniem jeśli pójdę zrobić ten zabieg i pójdę na L4...Dodam, że mieszkam sama z psem (cierpię też na zaburzenia lękowe o podłożu depresyjnym stąd mam psa i jest mi on potrzeby) i wynajmuję mieszkanie od 2 lat (w tym roku miną 3 lata) i nie mam nikogo kto mógłby wesprzeć mnie finansowo. Nie mam partnera, ojciec nie żyje (był alkoholikiem), a matka dla mnie jest toksyczna (mam też rok młodszego brata dla tego taka oczywiście nie jest), sama pracuje na 0,5 etatu bo nikt nie chce dać jej całego i nie jest w stanie mi pomóc finansowo w żaden sposób...
Czuję po prostu że mam nóż na gardle, a je mogę przestać płacić za mieszkanie bo spółdzielnia mieszkaniowa mnie wyrzuci (mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu od spółdzielni na górnym Śląsku).
Pytanie kieruję do kobiet, co byście zrobiły na moim miejscu?
Wiem, że nie mogę chodzić z takim guzkiem na jajniku bo może urosnąć i może przekształcić się w na przykład nowotworów złośliwy, ale czy naprawdę mam wybierać praca vs zdrowie?
Nie wiem co począć i przyznam, że nigdy nie byłam w tak ciężkiej życiowo i psychicznie sytuacji...
Do MOPSu mogę zawsze się zwrócić, ale MOPS mi nie pomoże i nie sfinansuje mi wielomiesięcznego czynszu dla spółdzielni, a jedynie mogłby dać jakieś może dofinansowanie 200 zł...a ze znalezieniem pracy teraz jest dramat w kraju i nie wiem co robić, ale może znacie jakieś strony z ofertami pracy na już, czy tam też jest posucha?
Mam jedynie przyjaciela, który mógłby mi pomóc finansowo, ale to w formie jednego miesiąca (na przykład mógłby mi pożyczyć trochę kafli na przykład może ze 2 tysiące), ale to i tak nie ratuje mnie na kolejne miesiące tylko na jeden miesiąc...(poza pracą zawodową jeszcze przyjmuje zlecenia na naprawę komputerów, stawianie systemów itd)
Jest jedynie taka aplikacja Tikrow się nazywa, która oferuje oferty pracy, ale jest to zupełnie niekorzystne finansowo bo są to oferty pracy praca fizycznych 1 dniowych zleceń (chyba w całej Polsce) i trzeba by jeździć tam gdzie ta praca jest wydając na pociągi (nie posiadam prawa jazdy), więc ile bym miała przyjąć takich zleceń, żeby zarobić na czynsz + spożywka? To się kompletnie nie opłaca...
Bede wdzięczna za każdą odpowiedź!
Z góry bardzo dziękuję za jakikolwiek i za każdy odzew.
Posted Mar 27, 2026, 8:12 PM UTC