Wypalenie
Właśnie skończyłam 27 rok pracy w szkole. Jeszcze chwilę temu śmiałam się z wypalenia zawodowego. Miałam mnóstwo chęci do pracy, lubiłam pracę młodzieżą. Dyr. zaproponowała warsztaty z wypalenia zawodowego na początku tego roku szkolnego i powiedziałam jej wprost, że chyba dla chętnych a teraz mnie to dosięgło. Nie cieszą mnie wakacje, myślę o wrześniu. Minął tydzień urlopu a ja nie potrafię się zrelaksować, nie mogę spać, bo non stop myślę o pracy. Łapię przez to coraz większego doła. Praca w szkole przestała mi przynosić satysfakcję. Przyznam się Wam, że przez to wszystko co dzieje się wokół oświaty, przez ciągłe mieszanie się kolejnych ministrów w naszą pracę, przez coraz to nowsze ich pomysły, przez natłok obowiązków, przez rodziców, którzy wiedzą wszystko lepiej, przez uczniów z coraz mniejszym zainteresowaniem nauką, przez papierologię, która rozrosła się do niewyobrażalnych rozmiarów, przez wymagania, żebym była multiinstrumentalistką w klasie - nauczycielką, psychologiem, negocjatorką, pedagogiem, cyrkowcem, organizatorką, itp. itd. coraz częściej zdarza mi się też odczuwać zażenowanie gdy muszę powiedzieć jaki zawód uprawiam. Najnormalniej w świecie wstydzę się, że jestem nauczycielką. Czuję się coraz częściej jak ostatnia frajerka, jak pośmiewisko. Także tak... Mam urlop i nie potrafię znaleźć sobie miejsca, w głowie mam chaos, nie potrafię korzystać z wolnego. Próbuję czymś się zająć ale na krótką chwilę, bo zaraz znowu dopadają mnie myśli o szkole, o uczniach, o kadrze i znowu łapię doła. Nie, nie jestem nieudaczniką, mam na swoim koncie dużo sukcesów zawodowych, nauczanie przychodzi mi z łatwością, mam super kontakt z młodzieżą ale coś już nie klika... Bardzo nie klika.
Posted Jul 4, 2026, 6:24 PM UTC