Koniec studiów i koniec bańki. Małe miasto, brak perspektyw.

Dyskusja

Kilka dni temu obroniłem licencjat z FiRu, jestem średnio zadowolony bo całe studia skończyłem ze średnią 3,5. Sam kierunek studiowałem nie dlatego, że marzyłem o pracy w finansach/księgowości tylko zwyczajnie nie miałem na siebie pomysłu. Chciałem uciec ze swojego miasteczka, pożyć trochę w bańce i studiować coś co jest wartościowe. Aczkolwiek uważam, że zawsze lepiej mieć taki dyplom. Traktuję to bardziej jako taką pozorną przepustkę na rynku pracy, bo możesz robić magisterkę i przy okazji być studentem. 

Jeśli chodzi o moje CV to jest dosłownie pustka, prace sezonowe na okres wakacji nic szczególnego. W poprzednim roku miałem trochę dłuższy staż, ze względu na to że jeden semestr na studiach był stricte zaplanowany pod praktyki. Praca ani trochę satysfakcjonująca, nic z niej nie wyniosłem oprócz osczędności. Bardziej byłem zmęczony psychicznie niż fizycznie mimo, że jeżdziłem rowerem 4km w obie strony nawet w zimę i to 6 dni w tygodniu. Większość czasu nic się nie działo, nie było dostaw, nie było klientów a zabijanie czasu polegało na chodzeniu w kółko po hali. Niedługo będę kończył 23 lata i jest mi wstyd zwyczajnie, oprócz papierka nic nie mam. Do tej pory nie zrobiłem prawka, nie mam auta, żadnej sensownej pracy w życiu, nie mam tak naprawdę nic z czego byłbym zadowolony i dumny.

Po powrocie z ostatniego semestru studiów zwlekałem ze znalezieniem pracy, nie chciało mi się znowu iść do pracy za minimalną na statusie z której nic nie wyniosę. W moim 15k miasteczku ciężko naprawdę o cokolwiek sensownego, sporo osób ucieka albo do Niemiec albo do najbliższych dużych miast. Są wyjątki w moim mieście gdzie papier daje fory, ale takich firm jest jak na lekarstwo. Ale i tak wszystko sprowadza się do znajomości zazwyczaj. W sierpniu szukałem czegoś zdalnie, ale bezskutecznie, dodatkowo zbliżała się obrona we wrześniu, więc sobie całkowicie odpuściłem.

Rekrutacje na uczelniach kończą się 16 września, mówie o zaocznej magisterce. Nie mam pojęcia czy moja uczelnia się wyrobi, żeby przygotować mój dyplom do tego czasu, ale podobno samo zaświadczenie o zdaniu i ocenach wystarczy. Planowo chciałem iść do Poznania (2,5h drogi). Z drugiej strony boję się, bo zostało mi ostatnie 8.5k. Prawde mówiąc to nie jest dużo jeśli weźmiemy pod uwagę kaucje + czynsz + jedzenie na 1 miesiąc. Drugą opcją jest Zielona Góra, do której mógłbym dojeżdżać pociągiem. Miasto jest dość blisko około 50 minut drogi, w miarę je znam, ale na pewno nie ma takich możliwości jak Poznań. No i ostatnia opcja to zostać w swoim miasteczku, zapisać się do cosinusa i przepracować rok gdziekolwiek, zrobić prawko, kupić auto, mieć oszczędności chociaż rzędu 40k i wtedy ruszać w drogę, ale CV dalej byłoby puste. Logistycznie studia mi się nie sklejają pod kątem tego że, nie ma sensu nic wynajmować jeśli nie znajdę pracy, a jeśli znajdę to samo szukanie pokoju też potrafi trochę zająć.

Moim marzeniem w dzieciństwie było zostać piłkarzem. Na codzień  jestem raczej skromną osobą, chociaż zbierałem MVP na turniejach, a ludzie w kółko powtarzali, że mam papiery na granie i mogą wypatrzyć mnie skauci, ja sam mocno zaniżałem swoje umiejętności. Ale byłem wtedy po prostu dzieckiem, grałem dla czystej przyjemności. Czasem zastanawiam się, jak potoczyłoby się moje życie, gdybym wtedy mocniej w to uwierzył. Może wylądowałbym w 3. czy 4. lidze w Niemczech, gdzie da się z tego normalnie żyć? Chociaż wiem jak brutalny jest sufit w polskiej piłce ilu chłopaków przepada w ekstraklasie, nawet moi koledzy z drużyny którzy moim zdaniem byli lepsi ode mnie grają obecnie w okregówkach. A dziś próbuję się jakoś odnaleźć się na rynku pracy, chociaż szczerze mówiąc żadna branża ani ścieżka specjalnie mnie nie jara. To chyba cytat z książki, ale bardzo trafny ,,życie człowieka składa się z trzech etapów: młodość patrzy na świat z nadzieją, wiek średni przypomina tragedię, bo się widzi jak to wszystko wygląda, a starość to komedia''.

Robi mi się niedobrze na samą myśl o przyszłości wiem, że to niezdrowe sugerować się innymi, ale ludzie w moim wieku potrafią już zarabiać dobre pieniądze na uopie, ja dalej jestem w tyle. Przez ten cały czas na żadnej płaszczyźnie nie sprogresowałem, ciężko w ogóle o motywację, bo widzę świat w szarych barwach. I tak jak mówię, żyłem w bańce, że jak przyjdzie ten czas na ''ruchy'' to mi się uda, będę zadowolony z życia.

Posted Sep 11, 2026, 3:28 PM UTC

79
Loading comments…