Na r/Polska nie ma komunistów.

Posted Aug 14, 2021, 5:35 PM UTC

Posted Aug 14, 2021, 5:35 PM UTC
Nikt nigdy nie twierdził że na r/Polska nie ma kilku komunistów. Bo są i są dobrze znani.
Jedyne co ludzie mogli twierdzić, to że na r/Polska nie ma Czołgistów.
Akurat i czołgistów byś znalazł. Jak i Neo-Nazioli. To nieuniknione w tak dużej grupie. Są po prostu mniej aktywni i widocznie (i banowani). Sam miałem "dyskusje" z kolesiem który bronił do ostatniej kropli krwi, nazywając wszystkie raporty z Chin jako "propagandę i kłamstwa Zachodu". Oczywiście subber r/GenZDong.
BTW. Przeczytałem całą konwersacje i jak argumenty o "dobrym komunizmie" to głupota, to argumentach o natychmiastowych odpływem kapitału i "upadku" to też nie mogę się zgodzić.
Przypomnę, że w US podatek potrafił wynosić nawet 90% i to Republikanie chcąc przypodobać się bogaczom coraz bardziej obniżali (i obniżają) podatki najbogatszym, często kosztem biedniejszych (bogatym można obniżyć podatki, bo jest ich mniej, biednym podwyższyć, bo jest ich więcej - budżet zostaje podobny). Nie przesadzałbym z tym "70%" (choć ludzie używają go niczym konserwatyści krzyczący o "może pedofilię i zoofilię też chcesz legalizować?!"), ale podatki można inaczej dostosować. Bądźmy szczerzy, jeżeli państwo chce mieć pieniądze na inwestycje, drogi, służby itp. to musi komuś podwyższyć. A mniej odczują to bogaci, niż biedni (i przez bogaczy rozumiem bardziej milionerów, czy miliarderów, których liczba z czasem będzie rosła).
PS. Też "lubicie" ten argument o "Kto daje miejsca pracy"? Zabawne, że nikt nie pyta "A kto tą pracę, dzięki której pracodawca zarabia, wykonuje?". Ciekawe, czy taki Bezos zostałby miliarderem, gdyby nadal sam sprzedawał i rozwoził książki.
Sam miałem "dyskusje" z kolesiem który bronił do ostatniej kropli krwi, nazywając wszystkie raporty z Chin jako "propagandę i kłamstwa Zachodu". Oczywiście subber r/GenZDong.
Obwiniaj nową moderację jakby co, ja skutecznie czyściłem ten element jak tylko się pojawiał. ¯\_(ツ)_/¯
To technicznie chyba jedna / dwie osoby. Jeden ostatnio zwyzywał mnie od cweli na mod mailu więc pewnie jest prawackim trollem. Drugi też w końcu złamał regulamin i obecnie zakłada kolejne konta, które dostają lokalne shadowbany na zmianę z suspendami od reddita po zgłoszeniu ban evasion.
Ciekawe, czy taki Bezos zostałby miliarderem, gdyby nadal sam sprzedawał i rozwoził książki.
Nie, bo samo sprzedawanie i rozwożenie osobiście książek, nie jest specjalnie nic warte.
W tym właśnie problem. Autor tego samozaorania umysłowego próbował przepchnąć tezę, że bogaci są niepotrzebni - ja mówię, że są potrzebni, tak jak ich pracownicy. Bez pracowników nie ma pracodawców, bez pracodawców nie ma pracowników. Oroboros, w pewnym sensie. Urwanie wężowi głowy pozbawi go ogona.
Państwo, szczególnie takie położone w tak strategicznym miejscu, powinno dążyć do tego, by skutecznie balansować pomiędzy rozwojem a dobrobytem - bo bardzo często, szczególnie przy ograniczonych zasobach, jedno kłóci się z drugim. Jeżeli przesadzimy z opodatkowaniem prywaciarzy, to wyjadą stąd w cholerę i znajdziemy się w punkcie wyjścia.
Dlatego podatki powinny być obniżane, a nie podnoszone - pewnie, na początku będzie ciężej, bo będzie trzeba zaciskać pasa. Ale w dłuższej perspektywie wyjdziemy na tym lepiej, bo rynek stanie się przyjaźniejszy dla nowych interesów, co z pewnością zachęci inwestorów spoza granicy do gromadzenia kapitału tutaj, a nie na Zachodzie, gdzie konkurencyjność jest znacznie wyższa i bardziej bezwzględna.
bogaci są niepotrzebni - ja mówię, że są potrzebni, tak jak ich pracownicy
Bogaci != pracodawcy.
co z pewnością zachęci inwestorów spoza granicy do gromadzenia kapitału tutaj
Mamy już specjalne strefy ekonomiczne. W końcu dojdziesz do ściany, bo każdy będzie chciał coraz większych ulg.
Bogaci != Pracodawcy, ale Bogaci : Pracodawcy
Jednocześnie obniżanie podatków też nie zawsze jest dobre.
Ogranicza budżet państwa, przez co te mogą mieć braki w obszarach fundowanych z pomocą podatków. Utrzymanie policji, wojska, systemu medycznego, czy budowa dróg to miliardy kosztów rocznie. A nie są to dziedziny w których sektor prywatny przynosi "tylko" dobre rzeczy (chyba, że komuś się marzy korporacyjna dystopia). W mojej miejscowości remontowano drogę. Kilka kilometrów (bardzo dobrej jakościowo) kosztowało prawie 5 mln złotych. Prowadzi ona przez kilka miejscowości, ale do żadnego zakładu pracy (można uznać, że prowadzi - do miasta). Wątpię, czy kiedykolwiek powstałaby gdyby nie podatki, w okolicy nie ma wielu ludzi, którzy mają pieniądze, a zależy im na tym odcinku.
Podobnie system medyczny: nasz mocno niedomaga, ale wolę ten wybrakowany, jaki mamy teraz, niż model amerykański, gdzie państwo wydaje miliardy na leczenie, a i tak, drugim po państwie "płatnikiem" są strony z rodzaju GoFundMe.
Problem bywa także z innowacyjnością i przeznaczaniem zysków na rozwój. Jest oczywiste, że są firmy które to robią (choć nie zawsze wiąże się to z poprawa sytuacji samych pracowników), ale są też firmy w których, choć zyski są duże, są one przeżerane na głupie decyzje, czy natychmiast wykorzystywane przez właściciela (któremu oczywiście nie można tego zabronić, ale widok nowego wozu, czy chwalenie się szefa, że kupił nowe, kolejne mieszanie, gdy pracujesz na 50-letniej maszynie potrafi wkurzyć). Państwo powinno mieć udział w innowacyjności, szczególnie w projektach które nie są "sprzedawalne" i nie opłaca się ich robić firmom prywatnym. Niestety historia grafenu pokazuje jak wygląda to w Polsce.
Oczywiście, że obniżanie nie zawsze jest dobre. Dlatego na początku pisałem o balansie.
Może się wydawać, że Polski nie stać na obniżanie podatków. Ale jakby ograniczyć część wydatków na mniej potrzebne rzeczy - usunąć 500+, zmiejszyć budżet wojska, zlikwidować (marzenia!) TVP, to pieniądze by się znalazły. Obniżenie podatków chociażby o te 3-4% mogłoby pokazać, że się da, że ma to sens.
Według mnie największem grzechem tego państwa edukacja. Jednym z najważniejszych, ekhem, "towarów eksportowych", współczesnego państwa powinni być wykwalifikowani pracownicy. Od wielu lat widać, że Polska nie radzi sobie z tym. Jeżeli naprawimy nasz system edukacji (co dopóki nasze pokolenie nie dojdzie do władzy się nie wydarzy), to innowacje same do nas przyjdą. To chyba powinien być pierwszy punkt inwestycji, gdy przyjdzie czas na rozdysponowanie zaoszczędzonych pieniędzy. Służba zdrowia - wiadomo, ważna, obecnie niezbyt wydajna. Jednak wydaje mi się, że w dziedzinie edukacji nie jesteśmy aż tak do tyłu względem Zachodu, więc będzie łatwiej nadgonić. Jeżeli nadgonimy Zachód w jednej dziedzinie, to siłą rozpędu możemy zmiejszyć dystans w pozostałych.
Co do systemu amerykańskiego - no nie, to nie jest coś, co warto kopiować. Jeżeli Polska to państwo z kartonu, to Stany to państwo ze styropianu - niby wygląda solidnie, czysto i schludnie, może nawet się nada do budowy, ale jak się lepiej przyjrzysz, to jest zrobione z pojedyńczych, luźno ze sobą związanych kuleczek, a jak lekko przycisniesz to trochę popiszczy i pęknie.
Bez pracowników nie ma pracodawców, bez pracodawców nie ma pracowników
freelancers do not exist
Dobrym kontrargumentem mogą być kibuce lub farmy osadników na Dzikim Zachodzie. Jeśli to jest twoje założenie, to jest błędne.
Naprawde myslisz, że te kilka osób będących freelancerami ma jakikolwiek wyraźny wpływ na resztę społeczeństwa?
Ale wciąż, żebyś mógł być freelancerem, najpierw musi być ktoś, kto ci pracę zleci.
[deleted]
I co, przyszłeś z płaczem, żeby się poskarżyć że wolny rynek obrażajo?
Nie jestem wolnorynkowcem w pełnym tego słowa znaczeniu. Ale nie, nie przeszkadza mi to. Przeszkadza mi natomiast to, gdy jakiś człowiek, który nigdy nie miał okazji przeżyć komunistycznej rzeczywistości na własnej skórze, twierdzi, że nie było wtedy aż tak źle, a może nawet było lepiej. Sam urodziłem się dekadę po upadku PRL, ale mimo to wiem, że ten system był przeciw ludziom, a nie dla ludzi.
Jedyne, czego oczekuję, to odrobina refleksji nad tym, czy wartości, które bronię, są właściwie warte bronienia.
Tylko że, idąc Twoją logiką, też nie powineneś mieć zdania na temat komunistycznych lat bo wtedy nie byłeś nawet jeszcze w planach rodziców.
[deleted]
Też mnie to szokuje
Meh. Jest nawet kilku więcej.
Nic nowego. Czasem nawet się maoista trafi.
Jesteśmy.
elooo jak nazywamy prawacką kurwę, która
nazywa 'komunizmem' apologetykę sowieckiego bolszewizmu
implikuje że istnienie jednej osoby o odmiennych poglądach obciąża całą społeczność
cieknie z dupy gdy tylko zobaczy coś, co mu się nie podoba
- cieknie z dupy gdy tylko zobaczy coś, co mu się nie podoba
Sole, to akurat pasuje idealnie do Ciebie i innych osób o poglądach podobnych Twoim.
... mmmm, tak, kiedy zapostowałem ostatnim razem że mi się nie podoba Unia Europejska czy kapitalizm? po prostu zaciskam zwieracze i marzę o rewolucji
Wczoraj?
oj tam oj tam, był taki co mówił że unia europejska powinna zostać zniszczona ale jakoś fotel europosła przytulił
Wracaj do swojej jaskinii. Komuniści to jest skaza tego świata. Jakby 50 lat udręki nie wystarczyło.
Tak, bo wasze rządy pochłonęly tgylko 6 milionóq ofiar
"Wasze rządy"? Myślisz, że kim ja jestem? W tej chwili to ty bronisz zbrodniczego reżimu.
twierdzenie że sowiecki bolszewizm to to samo co komunizm jest właśnie figurą retotyczną dzięki której prawicowy i konserwatywny dyktator Hitler doszedł do władzy
Myślę, że jesteś hipokrytycznym prawicowym trollem nienawidzącym wszelkiej myśli lewicowej i wrzucającym obronę PRL do tego samego wora co stalinizm. Mam takie samo prawo do nazywania cię hitlerowcem co ty nazywanie chęci do demokratyzacji PRL "komunizmem",
Czym dla ciebie jest komunizm?
Błędem.
A gdzie w tym poście jest coś napisane o komunizmie?
Gdzieś tytaj masz link do oryginalnej dyskusji. Przewijały się tam hasła takie jak - bogaci szantażują społeczeństwo, dlatego ich pieniądze powinny zostać im zabrane, pracodawcy nie są siłą napędową gospodarki, PRL przed Gierkiem dobrze się rozwijał, zniesienie PRL w '89 było błędem, powstanie autorytarnych reżimów w większości krajów postradzieckich to wina wolnego rynku i Polski.
Nie broniąc nadmiernie dziwgarzy-czołgistów, ale czytałeś kiedyś postulaty Sierpnia, te napisane czerwoną farbą na desce? One naprawdę były bardziej w stylu 'socjalizm OK, ale ściągnijcie nam but z ryja, i dajcie jeść', niż 'my chcemy Misesa i Boga, Matko Święta, i przy okazji rozjebcie nam zakłady pracy, proszę'
Ewolucja poglądów Solidarności między Sierpniem i Mazowieckim to naprawdę ciekawy temat - na chadekizację Solidarności miał wpływ i Kościół, i Wałęsa, i wewnętrzne konflikty w Solidarności, i konieczność ratowania gospodarki poprzez pewne otwarcie się na Zachód.
Próby utrzymania Polski jako demokratycznie socjalistycznego państwa, co postulowało lewe skrzydło solidarności - Kuroń, Modzelewski, Jan Jakub Lipskie i odrodzony PPS w różnych smakach, była mało realna, chociaż pewnie istnieje alternatywne uniwersum, gdzie Polska przeszła na dem-soc w 1989, i chciałbym to zobaczyć.