LGBT
Nie da się zmienić orientacji, ale w kontekście ostatnich wydarzeń wyrażenie LGBT można traktować jako ideologię, którą można wyznawać lub nie, niezależnie od orientacji. I trudno dalej ślepo brnąć w twierdzenie, że nie jest to ideologia tylko ludzie. Problem w tym, że nie każda osoba nieheteronormatywna utożsamia się z tęczą i wszystkimi postulatami aktywistów LGBT. Powstał dziwny paradoks, bo wchodząc na portale randkowe dla gejów można coraz częściej spotkać ogłoszenia typu "szukam normalnego chłopaka nie skażonego LGBT". Ok można z automatu zarzucić że takie osoby są prymitywne nietolerancyjne itp, ale czy można nazwać homofobem człowieka, który jest gejem, żyje w związku z partnerem, nie ukrywa tego przed rodziną i znajomymi, obecny status prawny jest dla niego wystarczający by normalnie funkcjonować, ale jednocześnie brzydzi się robieniem polityki i pieniędzy na kwestiach związanych z jego orientacją? Niechęć różnych ludzi dowolnej orientacji do tzw LGBT jest wielowymiarowa. Nie wynika ona jedynie z homofobii, mizoginii, czy religii, ale w wielu przypadkach chodzi o powody estetyczne i polityczne - "na prawdę nie mam nic do osób homo, sam jestem osobą homo, ale niech oni przestaną robić te p**lone parady i pchać się politycznie wszędzie gdzie się da od sejmu po reklamy tiktakow. To tylko szkodzi a nie pomaga"
Wielu gejów nie zgadza się ze wrzucaniem ich do jednego worka z lesbijkami-feministkami i transseksualistami. Nie twierdzę że to wszystko jest słuszne w 100% - po prostu chce powiedzieć że taki rozłam istnieje (od bardzo dawna) i nie jest to do końca homofobia, bo problem leży gdzie indziej niż w czystej niechęci do odmiennej orientacji. Po prostu LGBT to 4 różne światy, które mają odmienne cechy, poglądy i problemy i próba scalenia tych światów w oparciu jedynie o to, że nie są hetero jest bezsensu. Innymi słowy nie ma czegoś takiego jak jednolite środowisko ludzi LGBT, a jeśli wrzucamy na siłę wszystkich niehetro do jednej szufladki, to z pewnością nie będzie to grupa ludzi o tych samych poglądach.
Moje obecne stanowisko: umiem rozróżnić ogół osób nieheteronormatywnych od osób LGBT, bo ta druga grupa stanowi mniejszą podgrupę pierwszej i kładzie nacisk na poglądy, a nie na orientację. Nie jestem natomiast wojującym przeciwnikiem LGBT, ale rozumiem głosy prawicy, że jest to ideologia (wyznawana przez OSOBY ale jednak). Zgadzam się praktycznie z większością postulatów politycznych (z drobnymi wyjątkami) ale totalnie nie leży mi estetyka tego środowiska i sposób w jaki komunikują się ze społeczeństwem. Nie jestem transfobem, asfobem, bifobem, homofobem też nie. Mój flair od zawsze był pół żartem pół serio, tzn tęcza mnie obraża, ale mnie również nie identyfikuje. Jestem gejem, ale nie jestem osobą LGBT.
EDIT1: Bycie gejem nie jest ideologią, ale bycie osobą LGBT już tak. Bycie gejem to po prostu homoseksualnym mężczyzną. Nic więcej. Bycie osobą LGBT to natomiast zgadzanie się, żeby aktywiści LGBT mówili w twoim imieniu, masz swój symbol/flagę - tęczę, musisz mieć też odpowiednie poglądy, takie które nie wychodzą poza ramy tego, co sądzą inne osoby LGBT. Idąc tym tokiem rozumowania można powiedzieć że między osobą homoseksualną, a osobą LGBT jest taka różnica, jak między kobietą a feministą/tką
Posted Nov 6, 2019, 11:00 AM UTC · edited
Mój stary jest gejem, przeciwnikiem LGBT. Pół mieszkania zajebane oświeconym centryzmem najgorsze.
Średnio co tydzień ktoś ma jakąś spinę w rodzinie i wtedy stary przerywa kłótnię drąc mordę że OBIE STRONY MYLĄ SIĘ TAK SAMO, po czym zadowolony wychodzi z pokoju
Matko, nie wiedziałem że istnieje coś takiego jak radykalny centryzm xD
Partia Świętego Spokoju im. Felicjana Dulskiego? ;)
r/enlightenedcentrism