Nie mam za dużo wspólnego ze światem sportu, szczególnie pod względem wiedzy ale totalnie nie rozumiem zapotrzebowania kalorycznego.
Obecnie jestem na redukcji, miałem trochę problemów zdrowotnych, próbuje wyjść na prostą.
Chodziłem na siłownię, chłopaki tam podpowiedzieli żebym sobie jadł na spokojnie 1800 kcal, będzie git.
Później chodziłem trochę na zajęcia prywatne, tam też trener mi mówił żebym sobie dużo kcal ucinał jeżeli oczywiście jestem w stanie i nie będzie mnie łapał głód. Zacząłem zamawiać pudełka, w zależności jak ułożyłem sobie posiłki wychodziło dziennie 1700-1900 kcal. Nie, nie byłem głodny.
Do tej pory -16 na wadze, potrzebuje jeszcze 20. Tylko póki co waga stoi.
I z

